14.10.2021

Fotowoltaika to stosunkowo nowe zjawisko na mapie ryzyk w Polsce. Czy jako ubezpieczyciele mamy się czym martwić? „W Niemczech jest to nawet 400 [pożarów rocznie], a we Włoszech – gdzie sytuacja prawna jest podobna do polskiej – ponad 700.”[1] Wydaje się zatem, że pewien potencjał szkodowy w tym obszarze niestety drzemie…

Efekt fotowoltaiczny zaobserwowany został po raz pierwszy w 1839 r. przez francuskiego fizyka – Alexandre Edmonda Becquerela. Podczas eksperymentów z metalowymi elektrodami i elektrolitem odkrył on, że część materiałów po wystawieniu na działanie światła jest w stanie wytworzyć niewielkie ilości prądu. Kolejne podwaliny pod rozwój fotowoltaiki położyli w 1876 r. brytyjski fizyk William Grylls Adams i jego uczeń, Richard Evans Day. Odkryli oni, że impuls elektryczny może być wytwarzany podczas ekspozycji na światło materiałów wykonanych z selenu. W 1904 r. Albert Einstein opublikował swoją pracę opisującą naturę światła i efekt fotowoltaiczny.

Krokiem milowym w rozwoju technologii fotowoltaicznej było wykorzystanie do produkcji ogniw słonecznych krzemu. Swoje trzy grosze dorzuciła także w latach 50-tych i 60-tych XX wieku amerykańska armia i NASA wykorzystując fotowoltaikę do zasilania satelitów oraz podboju kosmosu. Instytucje naukowe na całym świecie zintensyfikowały badania, które zaowocowały coraz lepszą wydajnością ogniw, pozwoliły na ich miniaturyzację, a przede wszystkim pozwoliły na obniżenie kosztów produkcji ogniw, czyniąc je dostępnymi dla „Kowalskiego”. Obecnie panele towarzyszą nam w praktycznie każdej dziedzinie życia zasilając nasze kalkulatory, oświetlenie, zabawki ponadto montowane są na dachach budynków lub tworzą farmy fotowoltaiczne. Obok innych odnawialnych źródeł energii, takich jak wiatr czy geotermia, promienie słoneczne od wielu już lat mają w państwach Europy Zachodniej coraz większy udział w zaspokajaniu zapotrzebowania energetycznego ich społeczeństw.

Walking on sunshine

W Polce wzrastające zainteresowanie wykorzystania naturalnych źródeł energii stało się zauważalne w 2013 r., jednak prawdziwy boom zaczął się w 2019 r. Wprowadzenie ujednoliconych stawek VAT na instalacje fotowoltaiczne oraz włączenie przedsiębiorców i osób prywatnych do grona prosumentów, a przede wszystkim uruchomienie programów dofinansowania oraz spadające ceny komponentów spowodowały lawinowy wzrost zainteresowania instalacjami fotowoltaicznymi.

Liczba mikroinstalacji od początku 2019 r. uległa ponad 8-krotnemu wzrostowi, przy jednoczesnym, prawie 9-krotnym wzroście ich mocy. Na koniec 2020 r. liczba wszystkich mikroinstalacji przyłączonych do sieci dystrybucyjnych wynosiła ponad 457 tys. To prawie dwukrotnie więcej niż liczba wszystkich mikroinstalacji przyłączonych w poprzednich latach. Dla przykładu w 2019 r. przyłączono 100 212 mikroinstalacji. Biorąc pod uwagę przewidywany w „Polityce energetycznej Polski do 2040 r.” ok. 5-krotny wzrost liczby prosumentów do 2030 r., liczbę nowych instalacji szacuje się na 1 250 tys[2].

Pomimo pandemii koronawirusa 2020 r. był najlepszym w historii rozwoju dla tej branży. Liczba instalacji prosumenckich przekroczyła 500 tys. sztuk o łącznej mocy 4GW, co daje 200% wzrost rok do roku. Prognozy[3] przewidują również, że łączny obrót w 2021 r. na rynku fotowoltaicznym może przekroczyć 9 mld zł.

Według analiz Instytutu Energetyki Odnawialnej w fotowoltaice w 2020 r. liczba osób zatrudnionych w branży na etacie mogła sięgnąć nawet 14,5 tys., natomiast liczba osób pracujących czasowo w innych formach zatrudnienia mogła sięgać 21 tys.

Wstrząsające przeżycie

W tym miejscu należy postawić pytanie, czy rosnące w ilość, jak grzyby po deszczu, firmy zajmujące się instalowaniem u klientów ogniw, posiadają odpowiednie przeszkolenie i kwalifikacje, oraz czy mają świadomość zagrożeń, jakie może nieść za sobą instalowanie i użytkowanie instalacji fotowoltaicznych? Wiele firm działających do tej pory w branży budowlanej czy elektrycznej przebranżawia się obecnie na działalność związaną z fotowoltaiką. Pozornie może się wydawać, że wystarczy przeczytać instrukcję, połączyć kilka komponentów i wszystko będzie działać, jednak brak wiedzy i doświadczenia to najsłabsze ogniwo, którego pęknięcie może prowadzić do powstania szeregu szkód. Wady i uszkodzenia instalacji wynikają także z błędów projektowych, nieodpowiedniego doboru komponentów, a w szczególności z ich niewłaściwej instalacji. Przyjrzyjmy się najczęstszym przyczynom szkód, które jako underwriterzy powinniśmy szczególnie brać pod uwagę przy weryfikacji ryzyka.

Błędy projektowe i montażowe

Instalacja fotowoltaiczna powinna być zaprojektowana przez osobę z odpowiednią wiedzą techniczną, posługującą się określonymi normami oraz branżowymi wytycznymi. Projekt powinien kłaść szczególny nacisk na kwestie związane z bezpieczeństwem, ochroną ludzi i mienia przed pożarem i przepięciem. Również niebezpieczne może być uszkodzenie elementów istniejącej infrastruktury w czasie montażu lub remontu (np.: pokrycia dachu, izolacji, rur spustowych czy obróbek blacharskich).

Nieodpowiedni dobór komponentów (panele, falowniki, kable przyłączeniowe, moduły)

Kable solarne powinny posiadać podwójną izolację. Zastosowanie kabli słabej jakości lub o niewłaściwym przekroju może prowadzić do ich uszkodzenia. Niewłaściwe ułożenie kabli może prowadzić do naprężeń lub przetarć izolacji, a w konsekwencji do ich stopienia i powstania łuku elektrycznego – w efekcie końcowym do pożaru.

Brak zabezpieczeń połączeń modułów

Moduły wykorzystują odsłonięte połączenia wtykowe, które są podatne na wilgoć i inne czynniki. Ich uszkodzenie lub nieprawidłowy montaż może spowodować powstanie łuku elektrycznego i w konsekwencji pożar. Dlatego warto zadbać o wszelkie szczegóły, takie jak wtyczki, kable i ich zabezpieczenia. Właściwy montaż niweluje ryzyko potencjalnego pożaru.

Mikropęknięcia ogniw fotowoltaicznych

Mikropęknięcia mogące powstać podczas wadliwej instalacji lub podczas transportu paneli w złych warunkach, mogą podczas pracy instalacji generować wysoką temperaturę, co w skrajnych przypadkach może prowadzić do przepalenia się ogniwa, zmniejszenia jego sprawności lub ubytków w jego konstrukcji.

Brak lub niewłaściwa instalacja odgromowa i przepięciowa

Prawidłowo wykonana instalacja fotowoltaiczna powinna posiadać odpowiednie zabezpieczenia przeciwpożarowe oraz przeciwprzepięciowe, np.: rozłączniki izolacyjne, aparaty przeciwprzepięciowe (tzw. odgromniki), jak również odpowiednio dobrane bezpieczniki topikowe. Zapobiegają one powstawaniu łuku elektrycznego. Brak odpowiednich zabezpieczeń lub ich niska jakość zwiększają prawdopodobieństwo uszkodzenia elementów podłączonych do instalacji elektrycznej i mogą prowadzić do pożaru.

Obciążenia spowodowane wiatrem, śniegiem, gołoledzią, wandalizm

Chociaż instalacje fotowoltaiczne są relatywnie odporne na zjawiska atmosferyczne, to jednak grad czy wiatr o bardzo dużej sile są w stanie dokonać poważnych uszkodzeń. Podobnie niepożądane działania człowieka, takie jak wandalizm czy kradzież części instalacji mogą prowadzić do pożaru czy zawalenia się konstrukcji.

Niedoskonałość przepisów prawa

Z przykrością należy przyznać, że polskie prawodawstwo nie podjęło próby uregulowania przepisów dotyczących fotowoltaiki. Brak przepisów i norm powoduje, że branża coraz swobodniej i dynamiczniej się rozwija, stwarzając coraz większe zagrożenia. Pomimo uwzględnienia tematyki w nowelizacji ustawy o prawie budowlanym, mikroinstalacje do 6,5 KW – nie wymagają żadnych konsultacji z ekspertami do spraw zabezpieczeń ppoż. ani zgłoszenia do Straży pożarnej. A jak wynika ze statystyk, takich instalacji montuje się najwięcej. Na domiar tego, instalacje te po ich zakończeniu nie podlegają żadnym wymaganym przeglądom technicznym, co powoduje, że raz założona instalacja funkcjonuje przez lata i nikt nawet do niej nie zajrzy do momentu najbliższej awarii.

Promyk nadziei

Patrząc pod kątem ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej najczęściej występują szkody spowodowane błędami popełnionym w trakcie montażu instalacji, wynikające z braku doświadczenia, kompetencji, wiedzy, ale też oszczędności. Na pozór nieskomplikowane i tanie w naprawie szkody mogą doprowadzić także do innych kosztownych następstw, np.: zalania, konieczności wymiany izolacji lub naprawy poszycia dachu, a w najgorszych przypadkach do pożaru. Należy też pamiętać o ryzyku OC pracodawcy – są to przecież prace związane z elektryką i najczęściej prowadzone na wysokościach.

Dlatego tak ważne jest, aby firmy zajmujące się instalowaniem fotowoltaiki posiadały odpowiednie doświadczenie i wiedzę z zakresu budownictwa, elektryki, pożarnictwa oraz legitymowały się uprawnieniami do pracy na wysokości.

Powyższe przykłady złożoności tematu oraz szkód do jakich może doprowadzić brak kompetencji wskazują, że branża fotowoltaiczna nie należy do najbezpieczniejszych. Wydaje się zatem zasadnym upewniać się o dobrej jakości ryzyka pod kątem posiadanych pozwoleń, doświadczenia, rodzaju wykonywanych testów kontrolnych (występują ich 3 rodzaje zaawansowania), czy np. bieżącej współpracy ze Stowarzyszeniem Inżynierów i Techników Pożarnictwa. Możemy też oczekiwać potwierdzenia, że ubezpieczony przykładowo nie wyłącza funkcjonalności wykrywającej powstawanie łuków.

Słowo dla „Kowalskiego”

Przy wyborze firmy nie kierujmy się jedynie ceną, ale przede wszystkim zwracajmy uwagę na bezpieczeństwo i jakość wykonania. Kryterium wyboru może być także posiadanie przez firmę certyfikacji producenta, np.: falowników. Wybierajmy także instalacje z minimalną liczbą połączeń wtykowych oraz urządzenia wysokiej jakości, posiadające stosowne certyfikaty.


Joanna Kępka

Specjalista ds. Ubezpieczeń OC

Colonnade Insurance S.A. Oddział w Polsce


[1] „Fotowoltaika robiona po kosztach. W Polsce i w Europie rośnie liczba pożarów.”,  Komputer świat, 18 05 2021r., wydanie internetowe

[2] Jak wyżej.

[3] „Energetyka, Dystrybucja, Przesył.”, raport PTPiREE, 2021