09.05.2018

W Colonnade dobra tradycja używania kamery termowizyjnej podczas audytów jest kontynuowana i już pomogliśmy kilku klientom uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Dzięki inspekcjom przeprowadzonym przez naszych inżynierów nasi Klienci otrzymują garść wiedzy na temat minimalizacji istniejących zagrożeń z obszaru ryzyk majątkowych oraz otrzymują konkretne zalecenia w celu poprawy ryzyka. Taka wiedza jest bezcenna, bo wynika ona z kilkudziesięcioletniego doświadczenia naszego zespołu inżynierów.

Było nas trzech: Tomasz Barańczyk (szef zespołu), Jan Kurek i ja, Adam Grzybowski. W tym samym składzie przeszliśmy z AIG do Colonnade. Każdy z nas wniósł do zespołu inne doświadczenie, temperament i pasje. Ta różnorodność czyni z nas komplementarny zespół służący doświadczeniem zarówno underwriterom w Colonnade, jak również, a może przede wszystkim, klientom. Za każdym z nas stoi kilkunastoletnie doświadczenie w pracy na stanowisku inżyniera oceny ryzyka w różnych towarzystwach ubezpieczeniowych. Do tego dochodzi praktyka zawodowo-edukacyjna wynikająca z poprzedniego zatrudnienia: Tomka, jako inżyniera pożarnictwa, Janka – inżyniera mechanika oraz moja – inżyniera budownictwa lądowego i pasjonata energetyki. Praca w różnych towarzystwach ubezpieczeniowych zaowocowała szerszym poglądem na techniczną ocenę ryzyka i na zarządzanie nim. Nie jest tajemnicą, że w każdej z firm podchodzi się do tego tematu nieco inaczej, chociażby w kwestii szczegółowości oceny ryzyka, czy też narzędzi wspomagających zarządzanie ryzykiem i jego kwantyfikację. 

Mogę śmiało powiedzieć, że praca w AIG to jedna z najlepszych szkół oceny ryzyka. Cały wspomniany wyżej bagaż doświadczeń wnieśliśmy teraz do Colonnade. Pracując jako zespół, jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie własnej filozofii podejścia do risk engineering’u. A filozofia ta jest wypadkową naszych unikalnych doświadczeń i znajomości potrzeb rynku.

Ocena i zarządzanie ryzykiem to nasza zawodowa pasja. Każdy z nas ma w ramach tej pasji coś, co go motywuje do samodoskonalenia. Moim zamiłowaniem jest termowizja. Praca z kamerą termowizyjną pozwala na rejestrację promieniowania cieplnego emitowanego przez różne przedmioty. Już w 1800 r. fizyk William Herschel odkrył istnienie podczerwieni. Jednak pierwsza kamera termowizyjna, która pozwalała obserwować to promieniowanie, została wyprodukowana pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Potrzebowała ona sporej wielkości wózka do przewiezienia wszystkich jej elementów. Od końca lat dziewięćdziesiątych nastąpił szybki rozwój w dziedzinie produkcji coraz nowocześniejszych kamer i ich miniaturyzacji. Obecnie dostępne są już kamery wielkości telefonów komórkowych, czy wręcz telefony komórkowe wyposażone w taką kamerę. Jednocześnie usługi specjalistów z zakresu badań termograficznych stały się bardziej dostępne. Czasami dziwi mnie fakt, że termowizja jest jeszcze tak mało popularna w polskim przemyśle.

Termografia (to bardziej poprawna nazwa) jest naprawdę wszechstronnym narzędziem, które można wykorzystać m.in. w budownictwie, energetyce, ciepłownictwie, przemyśle i w medycynie, jako metodę diagnostyczną o dużych możliwościach. Najważniejsze cechy, które czynią ją bardzo przydatną to:

  • jest bezkontaktowa – jej użytkownik pozostaje praktycznie poza zasięgiem niebezpieczeństwa i w żaden sposób nie zakłóca działania, ani nie ingeruje w cel,
  • jest dwuwymiarowa, przez co możliwe jest porównanie obszaru obiektu, a sam obraz pozwala na doskonały przegląd celu,
  • odbywa się w rzeczywistym czasie – umożliwia bardzo szybkie skanowanie stacjonarnych celów.

Osobiście używam kamery termowizyjnej od 10 lat. Wykorzystuję ją głównie do badań instalacji elektrycznej podczas audytów ubezpieczeniowych. Warto wiedzieć, że około 20% wszystkich pożarów powstaje w wyniku awarii instalacji i urządzeń elektrycznych¹. Niejako na własnej skórze przekonałem się, jak często mogłoby dojść do wystąpienia szkody, gdybym nie ostrzegł klienta o prawdopodobieństwie awarii ujawnionym dopiero w podczerwieni. Podczas jednego z audytów, który przeprowadzałem w sporym centrum handlowym, dzięki kamerze termowizyjnej odkryłem w głównej rozdzielni elektrycznej bardzo gorący punkt na elemencie głównego zasilania. W rozdzielni tej nie było światła w dniu audytu (taka mała wpadka), ale dla kamery termowizyjnej to nie problem, ponieważ nie potrzebuje ona oświetlenia, aby właściwie diagnozowała urządzenia. Okazało się, że jeden z kabli wyłącznika głównego prądu nie miał już izolacji, ponieważ w wyniku zbyt wysokiej temperatury (ok. 145°C) – temperatura krytyczna dla tego typu połączenia) uległa ona degradacji. Powodem takiego stanu było poluzowane połączenie kabla wskazanego na poniższym zdjęciu. Takie luźne połączenie stawia duży opór przepływowi prądu i mocno się nagrzewa.

Chyba nigdy wcześniej nikt nie był mi tak wdzięczny, jak kierownik techniczny tegoż centrum. Gdyby rozdzielnia uległa spaleniu (a stałoby się tak, bo sytuacja była naprawdę awaryjna), człowiek ten zapewne straciłby pracę, a centrum handlowe nie mogłoby działać przez co najmniej miesiąc.

Wskazując wady w instalacjach i urządzeniach elektrycznych kamera wiele razy przydawała mi się do przekonywania naszych lub potencjalnych klientów do termowizji. Około 50% audytów kończyło się znalezieniem czegoś, co wymagało interwencji lub co najmniej analizy problemu (przeciążenia faz, wady połączeń, niewłaściwie dobrane parametry urządzeń).

Zdarzyło się także, że podczas badań termowizyjnych konieczna była pomoc ślusarza. Okazywało się bowiem, że zamek do trafostacji nie otwiera się, a klient chciał zbadać jeszcze jeden transformator, w związku z wykryciem wady izolatora przepustowego na poprzednim urządzeniu. Czekając na przyjazd fachowca myślałem sobie, że chyba u klienta zawodzą procedury związane z cyklicznymi przeglądami instalacji i urządzeń elektrycznych, albo po prostu cykl się nieco wydłużył i zamek zdążył zardzewieć. Wracając do myśli sprzed kilku zdań, regularne badania instalacji elektrycznych, to nie tylko pewność zasilania, ale także prewencja pożarowa. To właśnie termowizja skutecznie w tym pomaga.

Kamera przydawała mi się także w znalezieniu innych problemów, nie tylko energetycznych. Pamiętam wizytę w gabinecie prezesa jednej z firm, którą audytowałem. Przepraszał za smród w pomieszczeniu, spowodowany prawdopodobnie przeciekiem z kanalizacji – wskazywał na to bukiet „zapachów”. Klient zastanawiał się, jak znaleźć źródło przecieku nie rozpruwając całego gabinetu. Wyjąłem kamerę i po niecałej minucie wykryłem niewielki przeciek pod wykładziną, niewidzialny dla oka człowieka, lecz wykrywalny przez kamerę termowizyjną, jako miejsce o innej temperaturze niż otoczenie. Dzięki temu skuto niewielką powierzchnię posadzki i przeciek (kropelkowy) usunięto.

Innym razem, w trakcie audytu u jednego z producentów porcelany stołowej, „omiatając” kamerą halę, przez którą akurat przechodziliśmy, natrafiłem na rurociąg pary, który miał wadę (nieciągłość) izolacji termicznej. Temperatura w tym miejscu osiągała 200°C, a bezpośrednio nad tym rurociągiem przebiegały kable energetyczne. Długotrwałe odziaływanie tak wysokiej temperatury na kable mogło doprowadzić do degradacji ich izolacji i w konsekwencji do pożaru kabli. Zresztą ten audyt ubezpieczeniowy w pewnym momencie zamienił się w audyt termograficzny, po tym jak odkryliśmy dziesiątą z kolei anomalię. Raport z badań miał bagatela 46 stron.

Z kolei u pewnego producenta nabiału wykryłem nieciągłości izolacji termicznej w ścianie chłodni, gdzie przechowywane były wyroby gotowe. Taka sytuacja powodowała, że urządzenia chłodnicze musiały pracować z większą mocą, aby uzyskać w pomieszczeniu odpowiednią temperaturę. Okazało się, że firma wykonująca chłodnię kilka miesięcy wcześniej „zaoszczędziła” trochę na izolacji. Dzięki dowodowi w postaci zdjęć termograficznych, klient mógł dochodzić roszczeń u nierzetelnego wykonawcy.

Za każdym razem po przeprowadzeniu audytu, poza poczuciem wykonania dobrej roboty, coraz bardziej przekonywałem się, jak rewelacyjnym narzędziem jest termowizja. Tym entuzjazmem udało mi się zarazić także część naszych klientów, a u pozostałych na pewno wzbudziłem ciekawość.

W Colonnade dobra tradycja używania kamery termowizyjnej podczas audytów jest kontynuowana i już pomogliśmy kilku klientom uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Obecnie jesteśmy nawet na etapie zakupu kamery o wyższych, lepszych parametrach. Pozwoli nam to rozszerzyć spektrum diagnozowanych urządzeń i procesów.

Dodatkowo, aby być bardziej wiarygodnym i rzetelnym w tym, co robię, w zeszłym roku uczestniczyłem w specjalnym pięciodniowym szkoleniu. Zdałem międzynarodowy egzamin i uzyskałem uznawany na całym świecie certyfikat ITC termografisty poziomu I.

Dzięki inspekcjom przeprowadzonym przez naszych inżynierów Klienci otrzymują garść wiedzy na temat minimalizacji istniejących zagrożeń z obszaru ryzyk majątkowych oraz otrzymują konkretne zalecenia w celu poprawy ryzyka. Taka wiedza jest bezcenna, bo wynika ona z kilkudziesięcioletniego doświadczenia naszego zespołu inżynierów.

________________________________________

[¹] w 2017 r. odnotowano prawie 7 tys. takich pożarów, źródło Państwowa Straż Pożarna

 

Do zobaczenia!